Home / Sociedad / DYM NAD ANKONĄ: CZY W ROTRII PŁONĄ JUŻ KRZYŻE I PISMO ŚWIĘTE?

DYM NAD ANKONĄ: CZY W ROTRII PŁONĄ JUŻ KRZYŻE I PISMO ŚWIĘTE?

Do El Reino dobiegła dziś informacja o dekrecie Pana w Księstwie Ankony, Stanisława Wieniawy, który de facto wyjmuje spod prawa wyznawców Kościoła Chrześcijańskiego Patriarchatu Walencji. Choć dokument mówi o „zakazie kultu”, brutalność przewidzianych kar oraz zapisy o konfiskacie mienia budzą pewne skojarzenia. Czy w sercu rzymskiej tradycji, jaką jest Rotria, zaczyna się czas stosów?

Prawo Bata i Milicji

Dekret II/2026 to uderzenie, jakiego dawno nie widzieliśmy w mikroświecie. Wprowadzenie kary 20 i 40 batów za modlitwę – i to wymierzanych bez procesu, na „gorącym uczynku” przez Milicję Obywatelską – cofa nas do mrocznych wieków zamordyzmu. W przypadku tej hierarchii nie bardzo to dziwi, takie ostre zabawy cieszą się niezwykłą poularnością w jego saunarium.

Jednak najbardziej niepokojący jest punkt VII dekretu:

„Konfiskacie podlegają przedmioty użyte do popełnienia przestępstwa.”

Co trafi na stos?

W kontekście religijnym „przedmiotami użytymi do popełnienia przestępstwa” są Biblie, różańce, krzyże i naczynia liturgiczne. Skoro a milicja ma prawo do natychmiastowej egzekucji prawa, można przypuszczać, że skonfiskowane mienie nie trafi do magazynów, lecz zostanie „zutylizowane” jako narzędzie wrogiego związku wyznaniowego.

Czy w San Stanislao płoną już ogniska, do których wrzucane są Pisma Święte? Jeśli milicjant ma prawo uderzyć batem na miejscu, czy zawaha się przed rzuceniem krzyża w błoto lub ogień?

Dla postronnego obserwatora płynie stąd mroczny wniosek: w dzisiejszej Ankonie bezpieczniej jest nie posiadać Biblii, symbolów wiary chrześcijańskiej czy książek teologicznych.

Tagi: