Home / El País / POLLIN: INFLACJA SZLACHECTWA I PURPURY

POLLIN: INFLACJA SZLACHECTWA I PURPURY

Pollin to kraina kontrastów, w której pojęcie „zasługi” straciło swój uniwersalny sens. Przemierzając fora, można odnieść wrażenie, że uczestniczymy w dwóch różnych, równie absurdalnych rzeczywistościach: mikronacyjnym skansenie oraz politycznym bazarze.

Mur z betonu, czyli „Stara Gwardia” pilnuje tronu

W jednych krajach Pollinu tytuł szlachecki jest niczym artefakt z gry RPG o niemożliwym poziomie trudności. Tam rządy sprawuje tzw. Stara Gwardia – betony mikronacjonalizmu, którzy swoje ordery zdobywali w czasach, gdy internet był na kartki, a forumowe silniki napędzały parowozy.

Dla młodego, ambitnego obywatela wejście do tej elity jest niemożliwe. Szklany sufit jest tu zbrojony stalą. Możesz pisać kodeksy, tworzyć grafikę, ożywiać gospodarkę – i tak zostaniesz „panem z drugiego szeregu”, bo wszystkie godności zarezerwowano dla kółka wzajemnej adoracji, które od 2008 roku nie zmieniło ani składu, ani sposobu myślenia. To mikronacje-muzea. Piękne, dostojne i… martwe, bo nikt nowy nie chce budować państwa, w którym najwyższym osiągnięciem dla „świeżaka” jest funkcja sekretarza u wiecznego barona.

Bazar z błyskotkami, czyli korupcja w tytułach

Na drugim biegunie mamy mikronacje-bazary. To domena władców-populistów, którzy traktują ziemię i tytuły jak walutę do zdobycia sprzymierzeńców. Masz grupę ludzi i chcesz ich do siebie przekonać ? Dostaniesz hrabstwo lub księstwo na powitanie. Poprzesz dekret Króla o zwiększeniu jego uprawnień? Order Orła Złoconego wpadnie Ci w ręce jeszcze przed wieczorem. Ktoś sprzeciwia się Twoim rządom czy wyborowi ? Zrób go arystokratą lub kardynałem.

W tych państwach możni wyrastają jak grzyby po deszczu nie dlatego, że rzecziwiście robią coś ciekawego czy są nadzwyczaj aktywni, ale dlatego, że władca potrzebuje ciągłęgo TAK. Purpura i gronostaje służą tu do kupowania lojalności. To mechanizm prosty i brutalny: dam ci tytuł, ty dasz mi spokój i poparcie. W efekcie otrzymujemy armię generałów bez wojska, arystokratów odpowiadających na posty raz na miesiąc i kardynałów, którzy nie wiedzą, gdzie leży katedra lub wklejających gotowe teksty z internetu na fora.

Czy warto jeszcze salutować?

Patrząc na dzisiejszy Pollin, warto zadać sobie pytanie: ile warta jest Twoja ranga? Czy jest wynikiem rzeczywistego wkładu w kulturę, prawo narrację czy aktywność, czy tylko dowodem na to, że potrafisz dobrze przytakiwać władcy lub miałeś szczęście urodzić się w mikroświecie dekadę wcześniej?

Jeśli medal na Twojej piersi lśni tak samo jak dziesięć innych, rozdanych tego samego dnia za „aktywną obecność”, to nie nosisz symbolu chwały. Nosisz numerek z szatni. I to w szatni, w której kurtki już dawno zostały skradzione przez tych, którzy trzymają klucze od dziesięciu lat.